Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali -

Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali

1,05 zł

Dostępne formaty plików: MP3

Wydawnictwo
ISBN 978-83-67950-74-9
Data wydania
Język: Polski
Czas: 3 min.
Rozmiar pliku: 3,6 MB
Zabezpieczenie: Znak wodny
1,05 zł

Dostępne formaty plików: MP3

Opis

Kontrowersyjny wiersz Juliana Tuwima, który nawet współcześnie jest cenzurowany na różne sposoby. Niniejsze wydanie jest kompletne, nieocenzurowane.

Utwór ten, znany również pod tytułami „Całujcie mnie wszyscy w dupę” – od wersu kończącego każdą zwrotkę i „Absztyfikanci Grubej Berty” – od pierwszych słów wiersza, jest przede wszystkim satyrycznym opisem przedwojennego społeczeństwa polskiego, zawiera inwektywy wymierzone w poszczególne grupy społeczne, jak również konkretne osoby. Cechą szczególną utworu jest wzmocnienie przekazu poprzez użycie potocznego i wulgarnego słownictwa. Pierwsze wydanie zostało potajemnie wydrukowane w 1937 w Poznaniu w nakładzie 35 egzemplarzy, które Tuwim rozdał znajomym. Ciekawostka: na podwórzu kamienicy przy ul. Legionów 2 w Łodzi – rodzinnym mieście Tuwima – znajduje się rzeźba „Dupa Tuwima” nawiązująca do tego wiersza. [Wikipedia]

W wierszu tym Tuwim wyliczał tych, którzy jego zdaniem robili wszystko, by doprowadzić Polskę do upadku. A przy okazji dokuczyli także jemu. Proponował (uprzejmie, ale stanowczo), aby go w dupę pocałowali wszystkim bez wyjątku, i po równo. [Mariusz Urbanek, „Tuwim. Wylękniony bluźnierca” – ta biograficzna książka jest dostępna jako audiobook, który również opublikowało Wydawnictwo Estymator]

Wyjaśnienie niektórych zawartych w tym wierszu wątków.
Absztyfikanci to inaczej adoratorzy, mężczyźni starający się o względy kobiety. Gruba Berta (Dicke Bertha) była natomiast potoczną nazwą niemieckiego moździerza oblężniczego M-Gerät, używanego podczas I wojny światowej. Tuwim stosuje tutaj żartobliwą grę słów, nabijając się najpewniej z wojskowych. Możliwe też, że miał tak naprawdę na myśli polskich germanofilów.
Lodzermensch było z kolei popularnym na przełomie XIX i XX w. określeniem bogatego mieszkańca Łodzi (rodzinnego miasta Tuwima). Zazwyczaj nazywano tak właścicieli fabryk i wpływowych kupców. Słowo posiadało wiele konotacji; w negatywnym znaczeniu odnosiło się do ludzi chciwych i bezdusznych.
Katowickie węglokopy są oczywiście nawiązaniem do katowickich górników, zaś borysławskie naftowierty do Borysławsko-Drohobyckiego Zagłębia Naftowego – największego w II RP rejonu wydobywania ropy naftowej i wosku ziemnego.
Bubkami i żygolakami nazywano w czasach Tuwima niepoważnych mężczyzn, narcyzów i bawidamków. Rębajły to wichrzyciele, mężczyźni skorzy do bójki i walki na szable, a franty – wędrowni komicy i pospolite cwaniaczki.
Pisząc o izraelickich doktorkach poeta naśmiewa się z dużej populacji Żydów w Polsce, dystansując się niejako od własnych korzeni. Tuwim zauważa jednocześnie z grymasem, że starozakonni uchodzą w kraju za elitę intelektualną i kulturalną. „Naje Fraje” to z kolei żartobliwe nawiązanie do austriackiego pisma “Neue Freie Presse”, na łamach którego publikowało wielu syjonistów. Należy tu przypomnieć, że Tuwim zmagał się z problemem swojej tożsamości narodowej. Był krytykowany przez antysemitów ze względu na swoje pochodzenie, a dla wielu Żydów uchodził za zdrajcę, który wolał identyfikować się z Polakami (opowiadał się m.in. za asymilacją Żydów). W powyższym fragmencie (jak i kilku następnych) poeta postanowił dać więc upust swojej narastającej latami frustracji związanej z wykluczeniem przez przedstawicieli obu narodów.
[Reunion 69, dzismis.com]

Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

Korzystamy z plików cookies w celu sprawnej realizacji usług i poprawnego działania strony.
Możesz określić sposób przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji znajdziesz tutaj »