Telefon: 71 343 26 15
0
Brak produktów w koszyku.
Detektyw Extra 2/2017 - Opracowanie zbiorowe

Detektyw Extra 2/2017

Wydawnictwo: Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita Sp. z o.o.
ISBN:
Język: Polski
Data wydania: 2017
Liczba stron: 68
Rozmiar pliku: 100 B
Zabezpieczenie: Znak wodny
Nasza cena:
4,50 zł

Dostępne formaty plików:

PDF , EPUB, MOBI

Historycy zajmujący się dziejami polskiego prawa karnego podkreślają, że w porównaniu z krajami Europy Zachodniej było ono dość łagodne. Lata 1944-1956 stanowią w Polsce okres wyjątkowy. W tym czasie stracono blisko 3,5 tysiąca osób. Nie można wykluczyć, że liczba egzekucji była większa. Co ciekawe, do 1950 roku minister sprawiedliwości mógł zarządzić – niczym w średniowieczu – egzekucję publiczną. Później wszystko było tajne, a prawo szczegółowo wyliczało osoby, które mogły być obecne przy egzekucji. Zasadnicza zmiana nastąpiła po Październiku 1956. W Polsce nadal wieszano, ale liczba wykonywanych wyroków była znacznie niższa niż np. w ZSRR czy NRD. Od tego okresu do 1988 roku stracono 321 osób. Byli to najczęściej okrutni i bezwzględni zabójcy. Dalsze dzieje kary śmierci są dobrze znane. Od 1988 roku obowiązywało moratorium – kary śmierci bądź nie orzekano, bądź nie wykonywano. Nieprzypadkowo piszę o karze śmierci, ponieważ w najnowszym numerze zamieszczamy artykuły między innymi o przestępcach, którzy zostali na nią skazani. Wyroki wykonano. Przedstawione historie – prawdziwe, jak zawsze w „Detektywie” – skłaniają do refleksyjnej lektury. Zapraszam.

Monika Frączak

Spis treści

Małgorzata Lipczyńska Zboczeniec, gwałciciel, morderca…

Historia życia i zbrodni Kazimierza Polusa z Poznania potwierdza tezę Zygmunta Freuda, że człowiek kieruje się w życiu głównie ukrytymi pragnieniami seksualnymi. Seryjny morderca i gwałciciel został skazany w 1984 roku przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na karę śmierci. Prokurator co prawda żądał najwyższej kary, ale liczył, że oskarżony zostanie uznany za niepoczytalnego. Wychodząc z sali rozpraw, powiedział dziennikarzom, że sam czuje się jak morderca. Kluczem do zrozumienia, co pchnęło skazanego na zbrodniczą drogę, jest przeanalizowanie jego dzieciństwa.

Leon Madejski Polowanie na władzę

Zamachy na przedstawicieli władzy były zawsze i wszędzie. Dochodziło do nich również w Polsce Ludowej, tyle że informacje o tego typu zdarzeniach z reguły były objęte embargiem i przez długie lata należały do najpilniej strzeżonych tajemnic państwowych.

Marek Książek Taksówką po śmierć

Zabójstwo olsztyńskiego taksówkarza mogłoby posłużyć za kanwę „Krótkiego filmu o zabijaniu”. Tym bardziej, że wykonaniu wyroku na sprawcy zbrodni towarzyszyły podobne wątpliwości, jak wobec głównego bohatera dramatu w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego.

Jerzy Ublik Amnestia w areszcie

Osadzeni w zakładach karnych PRL-u nieustannie żyli nadzieją na amnestię. Nie bez powodu. Z okazji kolejnych, okrągłych rocznic ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (22 lipca 1944 roku), zwykle za drobniejsze czyny kryminalne władza odpuszczała kary. Wielu więźniów było rozczarowanych, że owszem, amnestia ich objęła, ale... za szyję. Sceptycy tonowali też nastroje anegdotą, że do więzienia nadeszła właśnie partia drewnianych młotków. „Do opukiwania krat, czy aby nie podpiłowane?” – pytali optymiści. „Nie, żeby wybić wam amnestię z głowy.”

Mariusz Lubieniecki Zbrodnia przed ołtarzem

Na początku 1964 roku mieszkańcami Dolnego Śląska wstrząsnęło zabójstwo księdza Józefa Górszczyka z zakonu pijarów. Kapłan został zamordowany w trakcie odprawiania porannego nabożeństwa. Wiadomość o zbrodni w niewielkiej parafii na peryferiach dzisiejszej Jeleniej Góry – teren ten został włączony do miasta w 1976 roku – nie trafiła jednak na pierwsze strony ówczesnych gazet.

Ryszard Bukowski Tak się piło

Polacy w PRL -u pili dużo. Uważani byliśmy za jeden z bardziej pijanych krajów w Europie. Picie nie było zarezerwowane tylko dla nizin społecznych. Każda okazja była dobra do wychylenia kilku głębszych, a kiedy przychodził dzień wypłaty, wielu mężczyzn tradycyjnie wracało do domu wężykiem.

Wojciech Gantowski Tajemnica śmierci Jana Gerharda

Sekretarka tygodnika „Forum” postanowiła dłużej nie czekać i zadzwoniła do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Był 20 sierpnia 1971 roku. Kobieta była wyraźnie zaniepokojona, ponieważ w pracy nie pojawił się redaktor naczelny – Jan Gerhard. Mężczyzna znany był z sumienności i punktualności, tymczasem jakby zapadł się pod ziemię.

Marcin Cymerys Nowe życie na grobie

Nowy Rok przywitała z kochankiem. Bawili się w mieszkaniu, gdzie za ścianą leżały rozczłonkowane zwłoki jej męża. Zachowywała się tak, jakby żadnej zbrodni nie było. Przed rodziną i sąsiadami grała porzuconą żonę, którą zły mąż zostawił i pozbawił środków do życia.

Helena Kowalik Wisielcza ballada

Jego proces trwał zaledwie trzy dni. Powieszono go 21 listopada 1955 roku, w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej. Nawet po wykonaniu wyrok u, bandyta długo jeszcze żył w pamięci warszawiaków. Na jego cześć śpiewano: „Tam leży ręka, tu leży głowa, to jest robota Paramonowa”.

Anna Pacuła Wielka kradzież wikarego

Trzynastego czerwca minie 45. rocznica odzyskania kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. „Księżowski gang” wykradł go z „więzienia” na Jasnej Górze i oddał spragnionemu cudów ludowi.

Mariola Pawlak Kryptonim „Ameba”

O życiu jednej z najskuteczniejszych agentek PRL-u trudno byłoby nakręcić typowy film szpiegowski. Nie wiadomo, czy Alice Kraffczyk kiedykolwiek musiała użyć broni. Na pewno jednak doskonale posługiwała się maszyną do pisania a także dwoma językami – polskim i niemieckim. Jedną z niewielu rzeczy, jakie jeszcze o niej wiemy, to słabość do niezwykle gustownej bielizny…

Laura Smokowicz Zośka „Kiełbaśniczka”

W swojej klasie Zosia Kamińska nie wyróżniała się niczym szczególnym. Za to przed balem maturalnym, w przeciwieństwie do większości koleżanek, nie martwiła się o partnera. Od dwóch lat miała chłopaka, za którego zamierzała wyjść zaraz po skończeniu szkoły. Jasiek był od niej pięć lat starszy, a – co ważniejsze – pracował jako nauczyciel wuefu i miał pełny wkład na książeczce mieszkaniowej.

Anna Jagodzińska Człowiek, chociaż gliniarz

W błękitnoszarym mundurze milicjanta nie zagrał ani razu, w żadnym z 21 odcinków serialu. Mimo to, a może właśnie dlatego, porucznik Borewicz został najpopularniejszym oficerem milicji. „Służbę” rozpoczął w 1976 roku, zakończył po jedenastu latach. W czasach PRL-u ludzie polubili funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej. I to nie jest dowcip!

Zagadka kryminalna

Szybki kontakt

tel: 71 343 26 15
kom: 600 757 926
kontakt@czytio.pl
poniedziałek - piątek 09:00 - 16:00
ul. Lelewela 4
53-505 Wrocław
Korzystamy z plików cookies w celu sprawnej realizacji usług i poprawnego działania strony.
Możesz określić sposób przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji znajdziesz tutaj »