Telefon: 71 343 26 15
0
Brak produktów w koszyku.
Detektyw Extra 3/2017 - Opracowanie zbiorowe , Maciej Kowalik

Detektyw Extra 3/2017

Wydawnictwo: Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita Sp. z o.o.
ISBN:
Język: Polski
Data wydania: 2017
Czas: 2 godz. 48 min.
Rozmiar pliku: 154,9 MB
Zabezpieczenie: Znak wodny
Nasza cena:
6,60 zł

Dostępne formaty plików:

MP3 , EPUB, MOBI, PDF

Mimo że PRL nazywany był szarą epoką, na mapach wielu miast nie brakowało tętniących życiem lokali gastronomicznych. Niedostatek rożnych produktów wymusił na właścicielach restauracji liczne kompromisy. W wyszukanych lokalach można było zamówić szampana i kawior, w popularnych – meduzę z lornetą, czyli galaretę pod dwie setki czystej. W knajpach przesiadywali poeci, aktorzy, robotnicy i lekkoduchy. Zabawa rozkręcała się z każdą kolejną godziną i osuszoną flaszką. Łatwo było zatracić się w takiej atmosferze. Pisał o tym m.in. Marek Hłasko w „Pięknych dwudziestoletnich” wyznając, że bijatyki w warszawskiej „Kameralnej” niejednokrotnie kończyły się w komisariacie przy Bednarskiej. „Kameralna” gromadziła biesiadną elitę, ale inne lokale – nie tylko w stolicy – cieszyły się złą sławą, bo wiadomo było, że przyciągają „element” zajmujący się załatwianiem ciemnych interesów. Dzisiaj restauracje, puby, dyskoteki stylizowane bywają na PRL-owską modłę. Cieszą, śmieszą, przyciągają tłumy. To, co kiedyś było szarą rzeczywistością, dzisiaj dodaje kolorytu na gastronomicznej mapie miast. Zapraszam do lektury „Detektywa Extra”, gdzie również nie brakuje spotkań „podejrzanego elementu” w ciemnych interesach.

Monika Frączak

Spis treści

Anna Pacuła Kozioł ofiarny

Kara śmierci orzeczona wobec Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora warszawskiego Miejskiego Handlu Mięsem, była w PRL -u po 1956 roku jedynym wykonanym wyrokiem śmierci za przestępstwo gospodarcze. Zdaniem opinii publicznej był to „mord sądowy”, na którego wykonanie miał nalegać sam Władysław Gomułka. Sekretarz PZPR (samouk ekonomiczny) twierdził, że w sklepach brakuje towarów, bo ktoś je kradnie!

Konrad Szymalak Kurhan zbrodni

Jesienią 1975 roku profesor Uniwersytetu Warszawskiego Hubert T . spacerował po lesie w okolicach miejscowości P. w ówczesnym województwie radomskim. Od okolicznych mieszkańców słyszał wiele opowieści z czasów II wojny światowej o partyzantach, a zwłaszcza o ich przywódcy „Ryszce”. W lesie szukał śladów ich bytowania, by legendę zamienić w udokumentowaną historię. Gdyby wiedział, co kryje kurhan, zapewne ominąłby to miejsce z daleka.

Mariola Pawlak Strzały w Victorii

— W krajach socjalistycznych czuliśmy się jak na wakacjach — mówił Abu Daoud, mózg zamachu na izraelskich sportowców na olimpiadzie w Monachium w 1972 roku, zwany księciem terrorystów. Daoud, podobnie jak inni międzynarodowi zamachowcy, znalazł w PRL-u bezpieczną przystań. Tu, pod dyskretną ochroną agentów SB , mogli zregenerować siły, a przede wszystkim — odnowić zapasy. Polska Ludowa służyła bowiem dostawą taniej i niezawodnej broni.

Krzysztof Strug Makabra augustowskich nocy

Gdy w 1966 roku Maria Koterbska wyśpiewywała swoje „Augustowskie noce”, wychwalając urok malowniczej miejscowości na pojezierzu suwalskim, nie miała zapewne pojęcia, że dla niektórych już kilka lat później treść jej piosenki nabierze złowrogiego znaczenia.

Paweł Szlachetko Tajemnica skrytki numer 270

Komisyjnie przeszukano wytypowane szafki. W skrytce o numerze 270 natrafiono na kożuszek damski. Prócz niego w schowku znajdowała się walizka, na której leżał zeschnięty bukiet kwiatów. Dolatywał z niej dziwnie słodkomdlący odór. W środku znaleziono korpus ciała, spod którego wystawały palce odrąbanej ręki.

Helena Kowalik Strzelba wypaliła

O tragedii w PGR -ze w Luszynie napisało wiele gazet. Wizytom dziennikarzy w majątku nie było końca. W swych reportażach zamieszczali coraz to nowe szczegóły o sprawcy (nie stroniąc od potępienia go), a gdy nowych informacji już nie było, niektórzy je wymyślali. Jak na przykład tę, że Jan G. w dzieciństwie wyłupywał kotom oczy. I że pracownicy PGR -u domagają się ustawienia na największym placu Płocka szubienicy.

Karol Rebs Wampir, który jeździł koleją

Niewątpliwie znał się na kolei. Najpewniej czuł się w pobliżu torów i dworców. Właśnie w takich miejscach szukał ofiar. Nie znał kobiet, które atakował. Nigdy wcześniej żadnej z nich nie widział. Napadał na nie i dusił, bo znalazły się w zasięgu ręki i były młode...

Barbara Marcinkowska Z władzą nie zadzieraj

Barbara Zimna na komunę narzekać nie mogła, bo żyło jej się całkiem nieźle. Chociaż jako urzędniczka w magistracie nie zarabiała dużo, dzięki pomocy zamożnej ciotki z RFN -u stać ją było na malucha, tureckie kożuszki i zakupy w peweksie, czego — rzecz jasna — zazdrościły jej wszystkie koleżanki. Barbara jednak szczęśliwa nie była. Ściany mieszkania matki, w którym wraz z mężem i synkiem zajmowała dwa pokoje, były częstym świadkiem awantur wszczynanych przez małżonka — kobieciarza i pijaka.

Jerzy Ublik Podwędzone Eldorado

Z węgorza dało się ukręcić chałupę. Albo co najmniej zarobić na zachodnie auto. W latach 80. niejedna fortuna wzięła się z wody mazurskich jezior. Przynęty, narzędzia i sposoby połowu mogły być różne. Liczyło się tylko to, żeby w sieci albo na końcu sznura wił się węgorz — mazurska waluta.

Anna Jagodzińska Kanty bufetowej

— W restauracji, gdzie bufetową jest Maria Kwiatek, nie można się upić — żalił się jeden z klientów. — Choćbyś zamawiał nie wiem ile setek, i tak wyjdziesz trzeźwy jak świnia. Panie władzo, niech pan przyzna, że przecież nie o to chodzi!

Szybki kontakt

tel: 71 343 26 15
kom: 600 757 926
kontakt@czytio.pl
poniedziałek - piątek 09:00 - 16:00
ul. Lelewela 4
53-505 Wrocław
Korzystamy z plików cookies w celu sprawnej realizacji usług i poprawnego działania strony.
Możesz określić sposób przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji znajdziesz tutaj »