Telefon: 71 343 26 15
0
Brak produktów w koszyku.
Ojczyzna woła. Sonety polskie - Lusia Ogińska

Ojczyzna woła. Sonety polskie

Wydawnictwo: Oficyna Aurora
ISBN: 978-83-65193-03-2
Język: Polski
Data wydania: marca 2016
Liczba stron: 55
Rozmiar pliku: 2,0 MB
Zabezpieczenie: Znak wodny
Cena katalogowa:
35,00 zł
Nasza cena:
18,45 zł

Dostępne formaty plików:

MOBI , EPUB

Sonet jest kompozycją złożoną z 14 wersów w dwóch czterowierszach i dwóch trójwierszach. Pierwsza zwrotka na ogół opisuje temat, druga odnosi go do podmiotu wiersza, a tercyny zawierają dotyczącą go refleksję. Sonet jest trudną formułą poetycką, którego początki datuje się na przełom wieków XIII i XIV, a za jego twórcę uważa się sycylijskiego poetę Giacomo da Lentini, choć bardziej kojarzy się on z takimi nazwiskami, jak Dante Alighieri czy Francesco Petrarka. W wiekach późniejszych sonet stał się popularny w całej Europie, w poszczególnych jej krajach przyjmując odmienny układ rymów, przy zachowaniu swej podstawowej konstrukcji graficznej.

W Polsce, za sprawą pionierów owego gatunku, Jana Kochanowskiego i Mikołaja Sępa Szarzyńskiego, przyjął wzór francuski, by z czasem, w wieku XVII, dzięki Janowi Andrzejowi Morsztynowi i Sebastianowi Grabowieckiemu, przybrać charakter sonetu włoskiego.

W studium literackim „O Mikołaju Sępie-Szarzyńskim”, Henryk Sienkiewicz pisał:

„… Sonet (…) jest to forma ze wszech miar obmyślana i wykończona. Pośrednie pokrewieństwo jest z heksametrem, a bezpośrednie z dystychem, nadając mu z jednej strony zewnętrzną powagę formy, z drugiej ze względu na krótkość i wewnętrzne znaczenie i treść, skłania go ku liryce. Wiersz trzynastozgłoskowy toczy w nim zwykle spokojnie; jednostajne rymy, uderzając o siebie wzajemnie w ośmiu krańcowych wierszach, budzą jakby echo, odpowiadające im ze środkowych. Od tej dźwięczności pochodzi nazwa sonetu.(…)

Dźwięczność sonetu, zwłaszcza w włoskim języku, istotnie jest wielka. Niby szmer liści drzewnych, niby fale wodne, płynie tam rym, roztapiając się w drugim podobnym: wreszcie w ostatnich sześciu wierszach uczucie przyobleczone inaczej, zadźwięczy jeszcze, rzekłbyś, melodyjnem westchnieniem wyrwie się z piersi i zacichnie.

Ale ta właśnie dźwięczność sonetu jest zarazem przyczyną jego stron ujemnych. Jednostajność i stosunkowa wielość rymujących się ze sobą końcówek, zamykając sonet w pewnej z góry obmyślanej a szczupłej liczbie wierszy, robią zeń formę do najwyższego stopnia sztuczną. Uczucie poety, wtłaczane przez gwałt w czternaście, koniecznie czternaście wierszy, nie może rozwinąć się swobodnie, musi się kurczyć i stosować do formy.

Sonety przypominają nam starożytne drzewa w szpalerach. Trzeba nadzwyczajnej świadomości sił własnych, nadzwyczajnego taktu artystycznego, żeby w sonet nie przelewać tego co się w nim pomieścić nie da…”

Sonet rozwinął się u nas w czasach romantyzmu, a najbardziej chyba znane z tego okresu są „Sonety krymskie” Adama Mickiewicza. Był też niezwykle ceniony w latach Młodej Polski, kiedy z tej formy przekazu korzystali tacy poeci, jak Adam Asnyk, Maria Konopnicka, Jan Kasprowicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, czy Leopold Staff. W czasach powojennych sięgał po ten rodzaj poezji Stanisław Grochowiak, współcześnie wykorzystywany jest niestety, coraz rzadziej. Stosuje go Jarosław Marek Rymkiewicz i właśnie Lusia Ogińska.

Oddając czytelnikom wydanie czterdziestu siedmiu sonetów Lusi Ogińskiej - dedykowanych przez autorkę Ojcu Profesorowi Mieczysławowi A. Krąpcowi w 85-rocznicę Jego urodzin - wydawcy pragną raz jeszcze przypomnieć słowa kapelana Armii „Polesie" gen. Franciszka Kleberga - księdza Leona Kalinowskiego, który w kościele przy ul. Chłodnej w Warszawie o Lusi Ogińskiej powiedział: „Bóg jeszcze Polski nie opuścił, skoro rodzą się tacy poeci..."

Spis treści

Zawiedzione nadzieje!

Kiedyś się wyspowiadam

W pszenicznym łanie

Kapliczka wśród kasztanów

Miły mój

Puszcza jesienną porą

Zrodziła nas epoka

Palenisko przygasa

Wypuśćcie na arenę

Niech się zamienię

Przyjdzie czas

Nie każda chwila

Całą swoją srebrzystość

Pomóż Panie Boże

Niegdysiejsze rycerstwo

Niebo w czerni dostojnej

Nakazał Pan Bóg aniołom

Pobojowisko płonie

Wczesnym rankiem najpierwszym

I mysz się zestarzeje

Dajcie mi szatę

Z ludzi wyszła Maryja

Czy Ty widzisz mą Polskę

W duszy mojej

Parnasowe obłoki

Gdy się śmierć upomina

Jesteś przy mnie jak anioł

Sprawiedliwość jest mocą

Bóg nam dał wolną wolę

Przyjacielu mój wierny

Wybacz mi, że tak późno

Gdy się zbliży czas końca

Droga wiła się do dom

Matka Boska pod krzyżem

Słońce wiosny źrenicą

Urodziłaś się cicho

Rodzisz się rosą srebrną

Widziano cię przedwczoraj

Rzekłeś mi, że Ją kochasz

Pewnie jesteś w pacierzu

Ciałem zmarłeś już dawno

Najprzedniejszą jest żywa

Dzisiaj w sklepie spożywczym

Gdy gromnica w mych dłoniach

W wiśniowym sadzie

Jestem ja z kraju

Ojczyzna woła

Szybki kontakt

tel: 71 343 26 15
kom: 600 757 926
kontakt@czytio.pl
poniedziałek - piątek 09:00 - 16:00
ul. Lelewela 4
53-505 Wrocław
Korzystamy z plików cookies w celu sprawnej realizacji usług i poprawnego działania strony.
Możesz określić sposób przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji znajdziesz tutaj »